konkurs
PiS: skandal! PO: warcholicie!
Aktualizacja: 2008-07-23 13:37:03
Znów awantura w komisji regulaminowej, która miała się zająć sprawą immunitetu Zbigniewa Ziobry. PiS zażądał przerwania obrad, gdyż za skandaliczne uznał to, że posłowie koalicji chcieli zajmować się prokuratorskim wnioskiem pod nieobecność byłego ministra sprawiedliwości. - To sąd kapturowy - przekonywali.
Trzy przerwy w obradach, wzajemne przekrzykiwanie się posłów PO i PiS, oskarżenia, złośliwe docinki i niecenzuralne słowa - tak wyglądały pierwsze godziny sejmowej komisji regulaminowej.

Oburzeni posłowie PiS domagali się przełożenia posiedzenia na inny dzień. Głównym powodem - dla którego zdaniem PiS - należało to zrobić była nieobecność w Sejmie głównego zainteresowanego - Zbigniewa Ziobro. - Jest pozbawiony prawa do obrony. w ten sposób łamie się konstytucję, regulamin Sejmu i dobre obyczaje - przekonywał na konferencji w Sejmie, w przerwie obrad komisji prezes PiS Jarosław Kaczyński. - Pytanie o co chodzi? Dlaczego PO tak się śpieszy - pytał Kaczyński. Czy chodzi o to, żeby ukrywać własne sprawy? - zastanawiał się prezes PiS.

"Chcą wykończyć Ziobrę"

Wcześniej posłowie PiS: Marek Suski, Arkadiusz Mularczyk, Przemysław Gosiewski i Zbigniew Girzyński dowodzili na posiedzeniu komisji, że były minister sprawiedliwości został nieskutecznie poinformowany o posiedzeniu komisji. I dlatego nie ma go w Sejmie. - Po raz pierwszy w historii chce się wykończyć prokuratora generalnego i dokonać nad nim sądu kapturowego - przekonywał Gosiewski.

– To czysta złośliwość, rozpatrywać wniosek w środę – przekonywał Mularczyk, oświadczając jednocześnie, że jest pełnomocnikiem Ziobry.
Innego zdania był w tej sprawie marszałek Sejmu, który na konferencji prasowej zarzucił Ziobrze, że zachowuje się niepoważne. Kancelaria Sejmu - jak bowiem przekonywał - bezskutecznie próbowała kilkakrotnie doręczyć byłemu ministrowi sprawiedliwości zawiadomienie o tym, że wniosek prokuratury wpłynął do Sejmu. - Poseł wyłączał jednak telefon, a w jego biurze nie przyjmowano informacji - mówił dziennikarzom marszałek Sejmu.

Tą samą argumentacją posługiwał się potem na komisji regulaminowej jej przewodniczący Jerzy Budnik z PO. Przekonywał on, że Ziobro był powiadomiony: dzwoniono do niego i wysłano faks. Wywołało to salwy śmiechu wśród posłów PiS, którzy zarzucili Budnikowi, że komisja została przygotowana pod dyktando marszałka Sejmu, który - ich zdaniem - nie po raz pierwszy knebluje usta opozycji.

- Traktujecie Zbigniewa Ziobrę gorzej niż Stanisława Łyżwińskiego. To skandal - zwrócił się do szefa komisji Suski. - Apeluję, by pan zaprzestał tej żenującej procedury - ripostował Budnik.

- Mamy do czynienia z jawną burdą. Proszę nie zagłuszać przewodniczącego - wspierał Budnika jego partyjny kolega - Andrzej Czuma.

Posłów PiS oburzyło również to, w jaki sposób została zwołane posiedzenie komisji. A dokładniej to, że marszałek Bronisław Komorowski decyzję Prezydium Sejmu o zwołaniu komisji regulaminowej ogłosił na briefingu prasowym, na godzinę przed jej posiedzeniem. Wnioskowali o wezwanie marszałka, by poinformował o tym, dlaczego zwołał posiedzenie komisji właśnie na środę. - Marszałek odsyła nas do konferencji, ale myśmy jej nie oglądali, jeszcze w Polsce nie ma konieczności oglądania konferencji PO - przekonywali posłowie PiS.

Wnioski PiS o przełożenie obrad komisji na inny termin zostały głosami koalicji odrzucone. Komisja przerwała jedynie obrady dla "ostudzenia emocji posłów". Raz na chwilę, potem ogłoszono kolejną, dłuższą przerwę. Po wznowieniu obrad znów wybuchła awantura. - Mamy doniesienia, że na komisji są jakieś bojówki Platformy - wykrzykiwała posłanka PiS Beata Kempa.

Poseł Karol Karski po kilkunastu próbach dojścia do głosu złożył wniosek o zaproszenie na posiedzenia komisji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Czuma próby Karskiego nazwał warcholeniem.

Marszałek oburzony

Komisja regulaminowa miała zaopiniować prokuratorski wniosek o uchylenie immunitetu Ziobrze już we wtorek, ale to się nie udało. Około 100 posłów PiS, którzy zjawili się na posiedzeniu pod pretekstem zadawania pytań w tej sprawie zablokowało prace komisji. W atmosferze kłótni posłowie zastanawiali się, czy komisja może pracować, gdyż sala pękała w szwach, a politycy opozycji i koalicji nawzajem się przekrzykiwali. W końcu posiedzenie przerwano.

Środowe posiedzenie zostało przeniesione do innej sali – kinowej, która jest jedną z większych w Sejmie. Marszałek Sejmu nie krył oburzenia tym, co się stało we wtorek. – Fizyczne zablokowanie prac komisji wydarzyło się po raz pierwszy. To bardzo niebezpieczna droga w kierunku anarchizacji parlamentu – krytykował zachowanie posłów PiS na konferencji prasowej Komorowski. – Komisja potrzebuje spokoju, bo zajmuje się trudnymi sprawami. Dlatego nikt nie będzie tolerował presji fizycznej, bo jest to próba zepsucia dobrego obyczaju – dodał.

tvn24
Fot. tvn24